Fotograf Przemysław Szklarski w Tatrach

Poznaj mnie

Jestem fotografem z Bytomia z ponad 16-letnim doświadczeniem. Dowiedz się skąd się wzięła moja pasja do fotografii, co robię poza aparatem i jak podchodzę do pracy z klientami.

Cześć!
Miło mi Cię gościć w mojej fotograficznej przestrzeni

Znajdziesz tutaj historię o tym, jak zacząłem swoją przygodę z fotografią – od analogowego Zenita przyjaciela z podstawówki, przez harcerstwo i pierwsze śluby, aż po to, czym zajmuję się dziś. Dowiesz się co mnie inspiruje, jak spędzam czas poza aparatem, dlaczego biegam po błocie na Runmageddonach i chodzę w góry, oraz jakie mam podejście do fotografowania, do klientów i do życia w ogóle. Bez owijania w bawełnę – tak jak lubię.

O mnie – Przemysław Szklarski, fotograf

Fotografuję zawodowo od 2010 roku. Zacząłem od ślubów jako drugi fotograf, stopniowo budowałem swoje portfolio i z czasem zacząłem prowadzić własne realizacje. Przez te lata zrobiłem ponad 350 ślubów, setki komunii, studniówki, eventy, sesje biznesowe i sportowe. Mieszkam w Bytomiu, działam na całym Śląsku i regularnie wyjeżdżam poza region – do innych województw i za granicę.


Skąd się to wszystko wzięło

Pierwsze zdjęcia robiłem jeszcze w podstawówce. Miałem przyjaciela Michała, który miał analogowego Zenita – on fotografował, ja się przyglądałem. Coś wtedy we mnie zostało. Później trafiłem do 69. Szturmowej Drużyny Starszoharcerskiej Gryf z Bytomia. To była drużyna promilitarna – wspinaczka, jazda konna, pływanie, bieganie. Ciężka szkoła, ale bardzo dobra. Byłem jednym z dziewięciorga rodzeństwa, więc harcerstwo dało mi coś, czego w tamtym czasie bardzo potrzebowałem – strukturę, wyzwania i poczucie, że potrafię więcej niż myślałem. I tam, przy okazji, robiłem zdjęcia. Zawsze ja, zawsze aparat.

Około 2005–2006 roku kupiłem pierwszego Pentaxa i zacząłem fotografować poważniej. Kwiatki, ptaszki, sesje z modelkami na portalu Max Models – klasyczna droga wielu fotografów, którzy zaczynają od fascynacji sprzętem i możliwościami. Dzięki temu środowisku trafiłem na Radka i Asidę z Pięknofrografii – dwójkę artystów, którzy pokazali mi jak fotografować śluby, jak obrabiać zdjęcia i jak w ogóle podchodzić do tej pracy. Dziś robią fotografię beauty i bardzo ich za to szanuję. Bez nich pewnie poszedłbym w zupełnie inną stronę.

Klub, crossfit i to czego nie żałuję

W 2017 roku zacząłem trenować crossfit. Rok później pojawił się pierwszy Runmageddon. I tak zaczęło się coś, co zostało ze mną do dziś – biegi OCR, maratony, Barbarian Race, HYROX, górskie trasy powyżej 30 kilometrów raz w roku jako osobiste wyzwanie. W 2019 roku otworzyłem własny klub crossfitowy. Myślałem, że to będzie ciekawy rozdział – i był. Nauczyłem się prowadzić firmę z prawdziwego zdarzenia, zatrudniać ludzi, zarządzać trenerami, obsługiwać wymagających klientów. Przyszła pandemia i klub nie przetrwał. Pod koniec 2021 roku podjąłem decyzję o sprzedaży. Nie żałuję ani jednego dnia tej przygody.

Przy okazji zostałem instruktorem OCR i trenerem crossfit. I to mi zostało na stałe – zarówno jako forma aktywności, jak i jako perspektywa przy pracy. Kiedy fotografuję trenerów personalnych czy sesje sportowe, patrzę na technikę inaczej niż większość fotografów. Wiem jak wygląda poprawne ułożenie ciała przy martwym ciągu, wiem kiedy pozycja w kadrze jest naturalna a kiedy sztuczna. To robi różnicę.

Jak pracuję i czego szukam w klientach

Jestem perfekcjonistą. Przez lata to było coś, co mi przeszkadzało – patrzyłem na własne zdjęcia i zawsze znajdowałem coś, co można było zrobić lepiej. Dziś wiem, że właśnie to mnie pcha do przodu. Nie porównuję się z innymi fotografami – robię swoje, staram się być lepszy niż byłem rok temu i dbam o to, żeby klient był zadowolony. Jeśli nie jest, chcę o tym wiedzieć.

Lubię klientów zaangażowanych. Takich, którym zależy. Sesja z osobą, która chce być na sesji, zawsze wychodzi lepiej niż sesja z osobą, która przyszła bo trzeba. To nie jest złośliwość – to po prostu prawda, którą widać na zdjęciach.

Do dzisiaj pracuję czasem jako podwykonawca dla innych fotografów. Robię to świadomie – to dobra weryfikacja własnego warsztatu i okazja do feedbacku, którego nie dostaje się przy własnych zleceniach.

Śląsk, podróże i co dalej

Urodziłem się w Bytomiu i znam Śląsk lepiej niż większość – zanim zacząłem fotografować, byłem handlowcem i przejechałem ten region wzdłuż i wszerz. Dziś działam głównie tu, ale regularnie wyjeżdżam. Fotografowałem w Islandii, Irlandii Północnej, Włoszech, Holandii, na Lazurowym Wybrzeżu. Na liście marzeń są Filipiny, Bali, Stany Zjednoczone i Finlandia. Jeśli masz ciekawy pomysł na sesję gdzieś daleko – odzywaj się, bardzo możliwe że powiem tak.

Inspiracje czerpię głównie z podróży i nowych miejsc. Rzadziej przeglądam zdjęcia innych fotografów niż kiedyś – wolę zobaczyć coś na żywo i zapamiętać jak to wyglądało, zamiast przerabiać cudze kadry. Mam 44 lata, nadal trenuję kilka razy w tygodniu i co roku stawiam sobie jakiś cel, który mnie trochę przerasta. Tak mi odpowiada.

W skrócie o mojej fotograficznej pracy

Lubię fotografię, która jest prawdziwa i niewymuszona.
Taką, przy której czujecie się swobodnie, a każdy kadr opowiada coś więcej niż tylko to, co widać.
Od lat pracuję z parami i rodzinami nie tylko na Śląsku, ale przemierzając całą Polskę i świat

— zawsze z pełnym zaangażowaniem, oddaniem i pasją.

Poznaj mnie – Przemysław Szklarski
16+

lat doświadczenia

w fotografii ślubnej, komunijnej, biznesowej, szkolnej i nieruchomościach

Poznaj mnie – Przemysław Szklarski
350+

ślubów

wykonanych w całej polsce oraz podróżując między innymi do Włoch, Francji, Holandii, Islandii, Szkocji, Austrii, Czech, Słowacji, Irlandii, Chorwacji, Grecji, Szwajcarii, Niemiec, na Cypr oraz Maltę

Poznaj mnie – Przemysław Szklarski
368+

pozytywnych opinii

Każda z nich to osobna historia i ogromna motywacja, by tworzyć jeszcze lepsze zdjęcia. średnia 5,0 ⭐⭐⭐⭐⭐

Poznaj mnie – Przemysław Szklarski
100%

zaangażowania

Pełna opieka, wsparcie i doradztwo od pierwszego kontaktu, aż po oddanie zdjęć, na które tak bardzo czekacie.

Kilka słów o mnie


Lubię zatracić się fotografując, to daje mi poczucie wolności.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym jak pracuję, najlepiej po prostu zadzwoń. Rozmowa zajmuje kilka minut, a dowiesz się wszystkiego czego potrzebujesz.