
Plener Ślubny na Islandii – Ksenia i Michał
Środa, wieczór. Telefon. "Lecimy w piątek na Islandię, lecisz z nami?" Czterdzieści osiem godzin później stoję pod lodowcem, fotografuję zorzę polarną tańczącą nad panną młodą w ciąży, a w kamperze czeka spaghetti ugotowane na kuchence przez Młodego Pana. To była jedna z najbardziej szalonych i najpiękniejszych przygód fotograficznych mojego życia. Historia o tym, jak marzenia się spełniają – jeśli tylko macie odwagę powiedzieć "TAK".






